Tym razem przychodzę do was z recenzją trzeciego tomu serii „Akademii wampirów” a mianowicie „Pocałunek cienia”.Myślę, że mój wiek odbiera mi przyjemność ponownej lektury tej serii. Jak na początku Dymitr był znośny tak teraz stał sie już irytujący. Latanie za nastolatką niczym jej rówieśnik.Natomiast Rose mam wrażenie, że bardzo się zmieniła, wydarzenia w jakich brała udział mocno na nią wpłynęły. Dzięki czemu wydaje się być dojrzalsza.Jednak gdy strzygi ponownie atakują Rose staje przed dylematem czy bronić Lissę czy może wyruszyć by uratować porwanego ukochanego (Dymitra).W tej części dodatkowo autorka przybliża nam bardziej sam „pocałunek cienia” oraz pojawia się więcej mistycznych postaci co jest było ciekawym posunięciem. Czy ponownie zakochałam się w tej serii? Nie. Chociaż lektura była przyjemna to czuje się na nią za stara. Przeczytałam trzy części jednak moja fascynacja postacią Dymitra wygasła a sama fabuła nie wywołuje u mnie ekscytacji. Jako nastolatka go uwielbiałam ale teraz najzwyczajniej mnie irytuje. Na tej części zakończę swoją przygodę z tą serią. Może kiedyś zdecyduje się ją dokończyć ponownie, kto wie.