Mam ogromne szczęście, gdyż dzięki współpracy z wydawnictwem Zysk miałam okazję przeczytać “Panowanie Smoka”. Z całą pewnością jest to najpiękniej wydana książka tego roku, każdy detal jest dopracowany w najdrobniejszym szczególe. Od pierwszych stron ilustracje sprawiają, że nie ma się ochoty odłożyć książki, a jednocześnie, że czyta się ją dłużej, bo trzeba się przyjrzeć każdemu obrazkowi. .
“Panowanie Smoka ilustrowana historia dynastii Targaryenów” to skrócona wersja książki “Ogień i Krew”. Największą różnicą, oczywiście poza pięknymi rysunkami w tej pierwszej jest fakt, że “Ogień i krew” została zrelacjonowana przez arcymaestra Gyldayna z Cytatedli Starego Miasta, a przepisana przez George’a R.R. Martina, została spisana w formie kroniki, więc dla niewprawionego czytelnika może być trochę męcząca oraz trudna w odbiorze. Jeśli chodzi o „Panowanie Smoka”, jest zdecydowanie prostsza w odbiorze. Idealna dla kogoś, kto dopiero chce rozpocząć swoją przygodę z Martinem. Kompendium opisuje dzieje od Aegona Zdobywcy i jego sióstr, bo pamiętajmy, że Aegon nie był sam, w podboju Siedmiu Królestw pomogły mu dwie siostry, a każdy ze zdobywców posiadał swojego smoka. Właśnie stąd wziął się trzygłowy smok w herbie – trójka rodzeństwa posiadająca trzy smoki, bardzo symboliczne prawda? Z tej historii dowiadujemy się również, dlaczego Targaryenowie zdecydowali się opuścić Valyrie kilka lat przed zagładą, a w konsekwencji zostali ostatnimi jeźdźcami smoków na świecie. Super, wyobraźcie sobie jakby to było latać na smoku? Nic dziwnego, że Targaryenowie czuli się jak bóstwa, bo kto mógłby zagrozić takiej bestii? Latając czuli, że nic nie może im zagrozić, że cały świat należy do nich, bo czy jest coś co może zabić smoka? Chyba tylko inne smoki…
Fani „Rodu Smoka” chyba domyślają się o czym mowa, w końcu za nami pierwszy sezon, który dostarczył nam wielu niespodzianek, wstrzymanych oddechów oraz zwrotów akcji, ale do tego przyzwyczaiła nas już “Gra o tron”. Pamiętajmy, aby nie przywiązywać się do zbytnio do postaci, bo nie wiadomo kiedy będziemy musieli się z nimi rozstać. Czy “Panowanie Smoka” może być bardziej stateczne? Znajdziemy tam mnóstwo inspiracji historycznych, opowieści pełne przemocy, rycerzy zarówno tych przystojnych jak i tych trochę mniej. Miłość, nienawiść, zazdrość, żądza, szaleństwo – to wszystko, a nawet więcej znajdziemy w Westeros, w miejscu gdzie liczy się potęga, gdzie dla władzy i pieniędzy człowiek gotów jest posunąć się do najgorszych rzeczy, a wszystko to z dodatkiem magii i smoków. Historia jest czymś, co zawsze mi towarzyszyło i zawsze będzie towarzyszyć, musimy ją rozumieć bo kto zapomina o historii jest skazany na jej powtarzanie. Wydaje się, że dokładnie takie samo podejście ma autor, mistrz wielowątkowości, czerpie inspiracje z historii ze wspaniałych postaci, a także tych gorszych i zamienia to co było w niezapomnianą historię. Jedyne nad czym się zastanawiam, to czy warto było tłumaczyć niektóre imiona smoków, ponieważ mamy takie smoki jak: Morski Dym, Szarego ducha czy Srebnoskrzydłą , ale także Vermithora, Dreamfyre, czy Sunfyre. Wolałabym, aby zostały oryginalne imiona, ale może to tylko moje zdanie.
Ta książka to idealne uzupełnienie wiedzy na temat historii Siedmiu Królestw, więc jeśli komuś mało tego zawiłego świata to z pewnością musi sięgnąć po “Panowanie Smoka”. Niektórzy mogą się zastanawiać, czy są gotowi dowiedzieć się, jak potoczy się Taniec Smoków, czy chcą dowiedzieć się jak to wszystko się zakończyło i kto został władcą. W mojej opinii zdecydowanie warto. Wiadomo, że serial przedstawi niektóre wydarzenia inaczej, ale wierzcie mi, ta książka jest warta każdej poświęconej jej sekundy i to nie tylko ze względu na jej piękne wydanie, ale także historię, która mimo że rani zostaje z nami na długi czas.