Polacy nie gęsi

Recenzja: Michał Śmielak „Postrach”

Książkę “Postrach” dostałam dzięki współpracy z wydawnictwem Initium. Jest to kolejna książka napisana przez Michała Śmielaka, którą mogłam zrecenzować.  Z reguły nie  czytam polskich autorów, a w tym roku, chyba czytam tylko takich. To zdecydowanie mój rekord, a minęły dopiero dwa miesiące roku, więc to dość dziwne.
Muszę przyznać, że po przeczytaniu trzech innych książek tego autora miałam ochotę zakończyć swoją przygodę z Michałem, bo trochę się męczyłam (zwłaszcza, że ja rzadko czytam taki gatunek). Zrobiłam sobie krótką przerwę, przeczytałam coś innego i proszę – zaskoczenie. Wróciłam z czystą głową, ale autor chyba też, ponieważ mamy tu coś, czego brakowało mi w „Inkwizytorze” oraz we „Wnykach”, mianowicie poczucie humoru oraz trzymająca w napięciu akcja.
W stolicy dochodzi do serii zniknięć, sześć młodych dziewczyn z bogatych domów zostaje uprowadzonych. Mimo intensywnych poszukiwań policji nie udaje się ich znaleźć. Zostaje jednak pojmany domniemany sprawca. Rodzice postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce, niestety przestępca wykorzystuje okazję i ucieka. Policja jest bezradna, ponieważ po dwóch latach okazuje się, że sprawca powraca i te same rodziny znów zaczynają cierpieć ze zdwojoną siłą. Na jaw wychodzi fakt, że dziewczyny odprawiły pewien rytuał, później ten sam rytuał powtórzyło ich młodsze rodzeństwo. Od tego zaczął się cały koszmar, ale czy istnieje rytuał, który jest w stanie to zatrzymać?
Książkę polecam szczególnie fanom kryminałów, thrillerów i tym podobnych, chociaż nie tylko. Akcja trzyma w napięciu, a autor wodzi nas za nos, bo gdy już wydaje Ci sie że wiesz, kto jest mordercą, to kilka stron później zdajesz sobie sprawę, jak bardzo się myliłeś. Nic nie jest oczywiste. Dalej mam pewne obiekcje do tego jak Śmielak kreuje postacie kobiece w tej książce, ale nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo w czytaniu powieści. Mam za to jedno wielkie ale i to jest dla mnie po prostu niewybaczalne, zwłaszcza, że autor w poprzednich swoich książkach udowodnił, że świetnie zna historię. Zapytacie, co mnie tak oburzyło? Już wyjaśniam. Krwawa Mary to oczywiście Maria I Tudor, córka Henryka VIII i Katarzyny Aragońskiej (co autor świetnie nam wyjaśnił),niestety w którymś momencie nazwał ją Marią królową Szkotów, a to dwie różne osoby. Pewnie większość ludzi nie ma o tym pojęcia, ale niestety mnie to boli.
Podsumowując, książka jest dobra, nawet powiedziałabym świetna, ma tylko ten jeden minus, dla mnie dość istotny, dla większości świata bez znaczenia. Ma wszystko to co powinien mieć dobry kryminał, a plot twist zaskoczy wszystkich, nawet najlepszych książkowych detektywów.  Jeśli nie znasz jeszcze Michała Śmielaka to czas najwyższy sięgnąć po którąś z jego książek, tylko nie zdziw się, jeśli będziesz chciał więcej.

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *