Polacy nie gęsi

Recenzja: Mirosław Rościszewski „Słowiańskie baśnie i bajki”

Jeśli sięgając po tę pozycję spodziewaliście się baśni i bajek przepełnionych „klimatem słowiańskim”, to z pewnością nie jesteście do końca zadowoleni. Ja z kolei potraktowałam tę książkę niczym „Klechdy polskie” spodziewając się raczej zabawnych czy pouczających historyjek. 

Książka podzielona jest na regiony słowiańszczyzny sięgające aż Bałkanów. Baśnie jednak są do siebie dość podobne i z łatwością zauważymy wiele wspólnych powiązań. Co prawda, wiele osób zasmuci fakt, że we wszystkich baśniach nazwanych szumnie „słowiańskimi” znajdziemy odniesienia do chrześcijaństwa, jednocześnie spotykając rodzime diabły, wodniki, czy lokalne czary. Jest to ekstrawagancka mieszanka, natomiast, to tylko bajki – w nich może być wszystko. 

Znana wszystkim baśń o „Królewnie Śnieżce” także znajduje się w tym zbiorze, choć według zapisków autora jest znacznie brutalniejsza niż ta, którą serwuje nam popkultura. Niektóre z tych opowieści chętnie zobaczyłabym na ekranie. Podczas czytania baśni „Tchórzliwy diabeł” nieźle się uśmiałam i chyba jest to moja ulubiona opowieść. Opowiadania mają charakter moralizatorski i znajdziemy tu właściwie naukę o tym, co to szczęście, dlaczego chciwość prowadzi do zguby, oraz że bogactwo to nie wszystko. Gdyby wyjąć te brutalniejsze opowiadania, niektóre z baśni można spokojnie czytać dzieciom.

Czy polecam tą książkę? Tak, jednak raczej jako formę miłej rozrywki i ciekawostki dotyczącej rodzimych bajek aniżeli źródła wiedzy dotyczącego słowiańskich legend czy baśni. To szybka i przyjemna lektura, przy której niejednokrotnie się uśmiechniecie.  

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *