Żeby napisać tę recenzję, musiałam ochłonąć. Gdyby ktoś zapytał mnie w zeszłym miesiącu, czy lubię klimaty sci-fi, powiedziałabym, że nie. Ale jeśli ktoś teraz mnie zapyta o to samo to odpowiem, że tak, ale tylko w takim wydaniu, jak w „Minerva 2049”.
Szczerze mówiąc, „książki z Wattpada” to dla mnie trudny temat. Przesiać coś wartościowego w tym, że tak się brzydko wyrażę „szambie wypocin” bez fabuły (pomijając już zazwyczaj niesamowicie słaby język!) jest niczym wyjście Polski z grupy na mundialu i zdarza się raz na 36 lat (nie no, częściej, ale wiecie o co chodzi). „Minerva 2049” tak bardzo odstaje od tego, co zazwyczaj się z Wattpadem kojarzy, że pasuje tam, niczym świni kamizelka. Bo to jest tak dobra książka, tak wciągająca i szokująca, że…chce ją na ekranie.
Nadia ma absolutnie wszystko, w tym najnowsze bryle. Dzięki specjalnie wyselekcjonowanej puli genów Nadia jest właściwie przygotowana, by przejąć po mamie pieczę nad imperium Wittmanów, w tym Exelixi. Jej mama jest jedną z najbogatszych osób na świecie, o ile nie najbogatszą, choć Nadia wolałaby, żeby mama miała więcej czasu dla niej. Nadia nie ma też specjalnie wielu przyjaciół, a najlepiej dogaduje się z przyjaciółką-hakerką Shivą, którą zna tylko z internetu. Kiedy Nadia przywraca usunięty przez cenzurę film, rozpoczyna się walka o życie nie tylko Nadii, ale też wielu innych ludzi, zniewolonych przez niemalże całkowicie cyfrowy świat.
Książka wciąga od pierwszych stron. Wizja nie tak odległej rzeczywistości, która jest prawie całkowicie cyfrowa, a wszystkim sterują programy oparte na sztucznej inteligencji, jest przerażająca. Już teraz obserwujemy jak wiele życia i wydarzeń przenosi się do sieci, a w wizji Bartłomieja Sztobryna praktycznie funkcjonujemy w tej przestrzeni 24/7. Czym tak właściwie jest Minerva? Aby się tego dowiedzieć musicie przeczytać tę książkę. To pozycja idealna dla fanów starego, dobrego Matrixa, ale w uaktualnionej do naszych czasów wersji. Samo zakończenie powieści po prostu usmażyło mi mózgownicę i w pierwszym odruchu chciałam KAŻDEGO, kto stanął mi na drodze zmusić do przeczytania „Minerva 2049” w trybie „NOW”. Chciałam też od razu złożyć formalny wniosek do Netflixa lub HBO, żeby zrobili film lub serial. A już najlepszy byłby film w 3D, albo nawet w technologii VR. O kurczę, ale mnie poniosło!
Drodzy czytelniczy parafianie – bierzcie i korzystajcie z dobrodziejstwa, jakim jest ta książka. Bartłomiej Sztobryn zaserwuje wam emocje, których dawno nie przeżywaliście, przygodę nie z tej ziemi, świetną główną bohaterkę i piorunujące zakończenie!
PS. Zróbta ktoś film!