Polacy nie gęsi

Recenzja: Peter A. Flannery „Decimus Fate i rzeźnik z Guile”

Czy pamiętacie jeszcze pierwszą część, czyli “Decimus Fate i Talizman marzeń”? Ja też tak średnio, więc wracamy do pracy domowej i w myśl zasady 3 razy Z- zakuć, zdać i zapomnieć wertujemy stronę internetową Polacy nie gęsi. Tam przypominamy sobie prostą, acz całkiem porywającą historię o tytułowym magu Decimusie Fate i tajemniczym Opiekunie- łowcy demonów, który łowcą już nie jest. Mają misję ustalenia co stoi za zagrażającą wszystkim zarazą w klasztorze Tan Jit Su. Znajdziemy tutaj klasyczne i piękne fantasy z mieczem, magią, konfliktem i tajemniczą siłą. Oj, aż sobie odpalę muzykę z Conana Barbarzyńcy, żeby mi się lepiej pisało. I powiem wam, że miałem nosa włączając sobie Conana, bo już pierwsze chwile z muzyką Basila Poledourisa genialnie wpisują się w klimat świata fantasy, w którym to autor “Decimusa…” chce nas wprowadzić. 

Najpierw zaczniemy od autora, aby później przejść do samego dzieła. To co udało mi się bezceremonialnie ukraść ze strony Fabryki znajdziecie tutaj: “Peter przeszedł długą drogę, nim odnalazł swoje prawdziwe powołanie. Studiował sztukę i projektowanie, ale opuścił collage, by pracować w leśnictwie. Po wypadku, w którym poważnie uszkodził kręgi szyjne, postanowił zostać ogrodnikiem. Następnie zaczął pracować jako rzeźbiarz w przemyśle zabawkarskim. W czasie gdy pracował dla studia projektowego w Edynburgu, pojawiła się możliwość zmiany profesji – z rzeźbienia na pisanie. Brzmi ciekawie, ale na razie opisuje biografię twórcy. 

Peter odważył się skorzystać z tej szansy i stał się czołowym pisarzem w firmie Target Games UK, gdzie pracował nad pomysłami, nowelami i opowiadaniami do gier planszowych, takich jak „Warzone” i „Chronopia”. – już wiem skąd to echo klasycznego nurtu “magii i miecza”. Gdy w 2017 roku ukazał się jego „Mag bitewny”, z miejsca zakasował amerykańskie i brytyjskie rankingi książek fantasy. Powieść od razu przetłumaczono na siedem  języków. Peter, gdy nie pisze, z zamiłowaniem zajmuje się łucznictwem i astronomią. Stara się też być zawsze o krok przed swoimi dwoma synami, zarówno podczas gry w szachy jak i w uwielbianych przez nich grach strategicznych. Mieszka z rodziną w małym miasteczku w Szkocji.

    Cieszę się, że to właśnie Fabryka Słów, zwana przeze mnie przez bardzo długi czas Fabryką Snów, bierze się za polskie wydania dobrej klasy fantastyki, bo oprócz kawałka ciekawej literatury, otrzymujemy piękny produkt. Nie inaczej było tym razem. Twarda oprawa, mapy, ilustracje. Cudo, ale zawartość, lecimy do zawartości.

    Pierwszy tom Decimusa był ciekawy z kilku względów, ale ta część poszła dalej. Mamy do rozpracowania Rzeźnika, który jest tym razem głównym powodem zmartwień naszych bohaterów. Dodatkowo gdzieś na horyzoncie zaczyna nam majaczyć sprawca większego zła. Udaje się nam poznać głównego bohatera, trochę się o nim dowiedzieć, ale nie za dużo, ponieważ fabuła kieruje nas do coraz to nowych tuneli, bestii i potworów. Czego chcecie więcej? Cmentarz, kruki, potwory i tytułowy Rzeźnik? Proszę bardzo. Wszystko tutaj jest.

Z kolejnych plusów to trzeba przyznać, że książkę czyta się bardzo szybko.

Drugi tom przygód Decimusa Fate pozwala bardziej poznać okolice, a w szczególności Guile- miasto. Miasto niczym tajemnicza kobieta, powoli i z taktem odsłania swoje sekrety. Sam Rzeźnik też zostanie przez nas spotkany, ale czy on jest tutaj kluczem do wszystkiego to już sami musicie sprawdzić. Szkoda więcej opowiadać, ja czekam na trzeci tom.

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *