Polacy nie gęsi

Recenzja: Monika Banaszyńska „Wejar”

Przeczytałam ostatnie zdanie Wejara i… już tęsknię. Nie spodziewałam się, że ta historia tak bardzo mnie wciągnie. Liczyłam, że zostanie ze mną na dłużej, ale przeczytałam ją szybciej, niż planowałam. I choć to koniec tej książki, czuję, że historia Dobrawy wcale się nie kończy.

Drugi tom dylogii Złotej Tarczy to emocjonująca kontynuacja losów Dobrawy. Tempo akcji przyspiesza, a fabuła staje się jeszcze bardziej wciągająca. To już nie tylko przygoda, ale podróż przez zaufanie, zdradę i przeznaczenie, które nie daje Dobrawie spokoju — nawet kiedy wraca do domu.

Zaczynają nawiedzać ją dziwne sny, w których musi uratować Marzannę. Tylko… czy to naprawdę pomoc, czy może pułapka? Jako czytelniczka razem z nią próbuję odróżnić prawdę od iluzji. Monika pisze pięknie, ale prosto. Dzięki temu świat, który stworzyła — pełen słowiańskiej magii, dawnych wierzeń i tajemnic — naprawdę działa na wyobraźnię. Polubiłam też postacie drugoplanowe, które są dobrze napisane i wnoszą dużo do tej opowieści. Dziękuję za to, że pojawiło się więcej Boruty (#teamboruta) i bardziej “ludzkiego” Jaryło. Dobrawa nie jest już tylko dziewczyną szukającą swojego miejsca — staje się kobietą, która zaczyna kwestionować to, w co do tej pory wierzyła.

Dobrusia w tym tomie przechodzi ogromną metamorfozę — staje się bardziej odważna, waleczna, a jednocześnie pozostaje wierna swoim wartościom. Jako półbogini jest czymś zupełnie nowym nawet dla samych bogów. Widząc, ile cierpienia i bólu zaznała, naprawdę ją podziwiam.

Zakończenie Wejara daje do myślenia. Z jednej strony zamyka pewien etap, ale z drugiej — zostawia otwarte drzwi. Czuć, że Dobrawa jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. To nie jest spokojne zakończenie, raczej nowe otwarcie — dojrzałe i pełne pytań bez jednoznacznych odpowiedzi. Nie ukrywam, że chciałabym więcej Jarka i Dobrusi, jestem ciekawa tego jak świat oswaja się z obecnością bogów, demonów, syren i nie tylko.

Dla mnie to książka, która zostaje w głowie na długo. Nie tylko przez fabułę, ale też przez emocje, które ze sobą niesie. Wejar to jedna z tych historii, do których się wraca.

Natomiast zapach stworzony przez @lesne.guslapozostanie ze mną na długo.

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *