Polacy nie gęsi

Recenzja: Ale ule! Ale mrówki! Ale drzewa!

Ale ule! Ale mrówki! Ale drzewa! Wydawnictwo Jedność (Jupi jo)W ogromnej paczce, jaką w swojej uprzejmości wysłało mi Wydawnictwo Jedność (Jupi jo) były także trzy pięknie wydane książeczki: Ale ule! Ale drzewa! oraz Ale mrówki!Książeczki te skierowane są z pewnością dla starszych dzieciaków, cztero- lub nawet pięcioletnich, więc póki co leżą u nas na najwyższej półeczce. Sądzę jednak, że dla rodziców starszaków mogą być nie lada gratką, dlatego śpieszę je opisać. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że to jedne z tych książeczek dla dzieci, z których uczą się również dorośli. Na kolejnych kartach książeczek o ulach, drzewach i mrowiskach czekają na nas fascynujące wiadomości z życia mieszkańców tych miejsc. Nie ukrywam, ze wiele informacji zawartych na ilustracjach spotkałam tutaj po raz pierwszy, lub zupełnie ich nie pamiętałam. Często rodzicielstwo nas weryfikuje i – na przykład okazuje się, że z przyrody mamy już bardzo mizerną wiedzę…Książki mają ciekawą, konceptualną formę: pierwsza strona przyjmuje kształt tematu – czyli mrowiska, drzewa lub ula, a kolejne są przycięte tak, by w ciekawy sposób coś odsłaniać lub zakrywać. Wygląda to naprawdę obłędnie, jest bardzo szczegółowe i zawiera mnóstwo informacji. Pojawiają się więc ptaki w dziuplach lub pszczoły na plastrach miodu, a strona przyjmuje kształt właśnie tej konkretnej rzeczy – co jest ciekawe dla dziecka młodszego, z pewnością, natomiast nie mam wiedzy, w jakim stopniu pociąga starszaki. Ta dziecięca, przyjazna, ciekawa forma jest skonfrontowana z naprawdę trudną, interesującą i bogatą treścią. Jeżeli Wasze dziecko złapie „zajawkę” na mrówki albo na pszczoły, z pewnością traficie w dziesiątkę, kupując mu którąś z tych książeczek. Nie wiem jednak, czy u każdego dziecka wzbudzi ona takie samo zainteresowanie: niektórych mieszkańców drzew nie znałam nawet ja, a wychowałam się na wsi. Może jednak ciekawość dziecka jest procesem nieporównywalnie silniejszym niż ignorancja zmęczonego rodzica – dlatego warto chyba na własnej skórze i na własnym doświadczeniu sprawdzić, jak na tę serię zareagują Wasi najmłodsi. Wracając do merytorycznej strony tej serii: dowiemy się stąd między innymi, jak wygląda rozkład komór w mrowisku, jak nazywa się największa polska mrówka, czym jest popielica szara oraz dlaczego jelonek rogacz to ważna w Europie persona. Czy znacie odpowiedzi na wszystkie powyższe zagadnienia? Jeśli nie, może warto się „doedukować”? Polecam więc serię: Ale ule! Ale drzewa! Ale mrówki! dla Was (i Waszych dzieciaków 😉)

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *