Polacy nie gęsi

Recenzja: Tom Bower „Zemsta. Meghan, Harry i wojna Windsorów”

Przeczytałam książkę i trochę jestem na siebie zła, że ją czytałam. Możecie więc uznać, że
przeczytałam ją, abyście wy nie musieli.
To jest książka, która miała potencjał, by stać się całkiem niezłą. Autor przekopał się bowiem
przez tony brukowców, by ją napisać. Obejrzał wszystkie niemal stylizacje Meghan Markle i
wycenił ich wartość, wczytał się w szczegóły każdej afery z udziałem eks-książęcej pary oraz
przez wszystkie możliwe przypadki odmienił nazwy własne: Harry, Thomas Markle i
Windsor. Niestety, ze słownika synonimów wybrał również za dużo zamienników do wyrazu:
wredna zołza i użył ich wszędzie tam, gdzie wypadało zamienić słowo: Meghan.
Nie, żebym broniła Meghan Markle lub księcia Harry’ego. Absolutnie. Ich utkana misternie
historia pełna jest meandrów intryg, niekończących się procesów z prasą, pomówień wobec
rodziny królewskiej i każdego, kto w jakikolwiek sposób ośmiela się Sussexów krytykować.
Trudno się w tym odnaleźć, jeszcze trudniej oceniać, nie będąc choćby dalekim krewniakiem
Windsorów, nie mając choćby krztyny pojęcia o dworskich zasadach i roli monarchii w życiu
Brytyjczyków. Faktem pozostaje jednak, że prasa brukowa skrzywdziła Meghan Markle
niejednokrotnie, w sposób obrzydliwy, rasistowski i wstrętny – tak samo jak faktem
pozostaje, że małżeństwo Sussexów okrutnie się nad sobą użala i rozmienia swoją krzywdę na
drobne, zarabiając na tym krocie, konieczne do królewskiego funkcjonowania po odcięciu od
brytyjskiego budżetu.
Jednak nie oceniam tu historii najsłynniejszego małżeństwa roku 2020, a książkę. A podane
wyżej fakty nie uprawniają jej autora do tak obrzydliwego, brukowego wręcz potraktowania
swoich bohaterów. Choć sam autor twierdzi, że przeprowadził przed jej napisaniem szereg
rozmów z informatorami, którzy chcieliby pozostać anonimowi, mam graniczące z pewnością
wrażenie, że rozmawiał wyłącznie z jedną stroną konfliktu, lub opierał się wyłącznie na
brukowych doniesieniach (bibliografia obfituje w tytuły zaszczytne, jak Mail on Sunday czy
the Sun). Trudno po przeczytaniu tej książki, a liczy ona bez mała 500 stron, znaleźć choćby
dwie pełne strony pozytywnych opisów księżnej. Każdą właściwie decyzję Meghan
podejmowaną w jej dorosłym życiu, autor określa jako „wyrachowaną”, „skalkulowaną na
efekt”, lub „sprytną”. Meghan nie jest tutaj zakochaną kobietą, oddaną matką, pracowitą
aktorką: jest wyłącznie intrygantką, kłamczuchą, manipulatorką, a każdy jej czyn, krok, gest,
każdy ślad pozostawiony po sobie w social mediach został obmyślony i policzony już
wcześniej. Jeśli Meghan i Harry toczą agresywną wojnę z mediami, to Tom Bower wziął
sobie chyba za cel napisanie agresywnej książki na ich temat – i nie wiem, dlaczego stał się
samozwańczym obrońcą mediów, ale tak właśnie jest.
Jednostronność bije z tej książki na kilometr. Przygotowując się do niej, autor rozmawiał z
ojcem Meghan, z którym skonfliktowała się ona tuż przed swoim ślubem. Nic więc dziwnego,
że ukazał ją w tak niekorzystnym świetle. Dużo w tej książce faktów na temat eks-książecej
pary, jest cała historia ich związku, brakuje jednak – w moim odczuciu – obiektywizmu, za
dużo zaś niepotrzebnej złośliwości i jadu. Nie jestem fanką takiego traktowania ludzi, którzy
żyją, którzy są w centrum uwagi (na własne życzenie lub nie) i którzy mają dzieci. Choć
potencjał tej pozycji był duży, pozostał mi po niej niesmak.

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *