Tym razem sięgnęłam po kolejną książkę Aleksandry Muraszki, a mianowicie „Chcę żebyś wiedział”.
Jest to historia Ami, która wychowuje się sama ze starszym bratem, gdy ten nagle znika w tajemniczych okolicznościach. Zostaje po nim tylko wrak samochodu. Śledztwo po jakimś czasie zostaje umorzone, a brat uznany za zmarłego. Dziewczyna załamuje się.
Gdy po dwóch latach pojawiają się nowe dowody, Ami postanawia wyruszyć do Miami aby je sprawdzić.
Odnajduje brata, który pracuje dla potężnego, bogatego i wpływowego biznesmena. Nie planuje wracać do domu i odsyła siostrę. Ta oczywiście nie ma zamiaru go słuchać.
Tak oto obserwujemy losy wszystkich pracowników Dominika. Tego jak rodzą się przyjaźnie i pewne uczucia, jednak najbardziej wybija się nam relacja między Ami a Finem. Typowe enemies to lovers. Chłopak z mroczna przeszłością i ułożona dziewczyna z dobrego domu.
Przez większość książki widzimy, jak dwójka głównych bohaterów się do siebie zbliża i oddala, a pomiędzy wykonują swoją pracę. Chociaż dużo tutaj się nie dzieje to i tak czyta się ją szybko i bardzo wciąga, co jest dość ciekawe. Zapewne jest to zasługa prostego i przyjemnego języka. Dopiero pod koniec książki akcja zaczyna się bardziej rozwijać i nabierać tempa. Zakończenie mnie zaskoczyło. Nie ukrywam, że takiego obrotu spraw się nie spodziewałam.
Z niecierpliwością czekam na kontynuację, mam nadzieję, że nie będzie to długo trwało.