Książkę “Słońce i gwiazda” dostałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Galeria Książki, za co jestem ogromnie wdzięczna. Dlaczego? Bo to chyba najlepsza książka jaką przeczytałam w tym roku. (Nie licząc serii Pieśni lodu i Ognia, ale o tym chyba nie muszę wspominać). Musiałam ją sobie dawkować, bo bałam się, że za szybko skończę i nie będę miała ze sobą co zrobić, a to już chyba spora zachęta do przeczytania.
Opowieść o Nico Di Angelo to kolejna książka ze świata Percy’ego Jacksona, jest to odrębna historia, ale nawiązuje trochę do poprzednich tomów. Ponieważ nie byłabym sobą gdybym czytała poprzednie części, to oczywiście muszę się przyznać, że nie czytałam serii “Apollo i Boskie próby” ani “Olimpijscy herosi”. Czy mi to przeszkadzało? Ani trochę. Zakochałam się w tej książce praktycznie od pierwszych stron. Spróbuję pokrótce opowiedzieć o czym jest ta historia, zachęcić do czytania jednocześnie nie zdradzając za wiele. Nico jest półbogiem, synem Hadesa (boga świata podziemnego), a jego chłopak Will jest synem Apolla (czyli boga piękna i światła). Można więc powiedzieć, że nasi główni bohaterowie pochodzą z zupełnie dwóch różnych światów, więc chyba naprawdę przeciwieństwa się przyciągają.
Syna Hadesa, nawiedzają różne koszmary i na początku za bardzo go to nie zastanawia, ponieważ przywykł do takich snów, jednak pewnego dnia coś się zmienia, coś zaczyna go niepokoić, a dodatkowo pojawia się wyrocznia. Nico musi udać się do Tartaru by uratować jednego z tytanów. Kto mu jednak w tym pomoże? Czy syn boga słońca jest odpowiednim towarzyszem? Na młodego uzdrowiciela brak światła słonecznego będzie wpływał jeszcze gorzej niż na innych herosów, a może nasz bohater postanowi poprosić o pomoc Percy’ego i Annabeth, którzy mają już pewne doświadczenie z tym światem? Gdy tylko pojawiają się w podziemiu nasi bohaterowie muszą zmierzyć się z przeciwnościami, a one będą coraz trudniejsze do pokonania. Na ich drodze staną nie tylko demony, ale również oni sami, bo Tartar, potrafi wydobyć z ciebie wszystko co najgorsze, a w tej misji chodzi o to by sobie pomagać. Na szczęście w Hadesie mają również przyjaciół gotowych im okazać im wsparcie. Historia jest pełna mitologii, także nawet fani mitów będą w stanie pogłębić swoją wiedzę. Autorzy (bo tej książce mamy ich dwóch) przenieśli nas do połączenia świata starożytnego z współcześnie nam znanym i zrobili to tak dobrze, że nawet teraz gdy zamknę oczy widzę przed sobą stworzony przez nich obraz. Ciekawym zabiegiem i dość dla nas nieoczywistym było użycie zaimka nijakiego do osób niebinarnych, a właściwie do demonów, bo one twierdziły, że są czymś starszym i czymś więcej. Jednak jeśli się nad tym zastanowić to starożytni grecy nie wstydzili się swojej seksualności, więc ma to sens. Książka skupia się na relacji chłopaków, co trochę mi przeszkadza i nie chodzi o to że mam coś do osób homoseksualnych, po prostu Rick nie przyzwyczaił mnie do takich relacji, więc trochę nie pasowało mi to w jego książce, ale może dzięki temu młodzi ludzie zrozumieją, że wszystkim należy się równość, że nawet ktoś na pozór najbardziej wyizolowany może znaleźć swoje miejsce. Komu więc nasi bohaterowie będą musieli stawić czoła? Oczywiście pojawia się tutaj antagonista, ale Nico i Will muszą przezwyciężyć przede wszystkim swoje własne demony i zaakceptować siebie.
Fani Percy’ego Jacksona – musicie mieć w swojej kolekcji “Słońce i gwiazdę” a ja obiecuje poprawę. Oznacza to że muszę kupić więcej książek Ricka (nie jestem pewna czy wytrzyma to mój budżet, a przede wszystkim mój regał). Jeśli chodzi o samo wydanie książki to duży plus za to, że sny i wspomnienia są w pewien sposób zaznaczone, zobaczycie jak. Brakuje mi jednak tytułu do każdego rozdziału, ale cóż nie można mieć wszystkiego. Polecam tę książkę trochę starszym czytelnikom. Oczywiście nadal jest to książka dla młodzieży, ale może dla piętnastolatka, a nie dla dwunastolatka jak w przypadku Percy’ego. Odpowiadając na pytanie Moniki czy warto? Zdecydowanie tak, musisz ją mieć, zresztą jak chyba każdy fan mitów czy fantastyki.