Chciałam powiedzieć, że cieszę się, że mogłam przeczytać „Sługę cesarstwa” przed premierą i poznać dalsze losy bohaterów. Na szczęście dla nich, zakończenie jest dobre. Dla mnie jednak zakończenie oznacza, że moja niesamowita przygoda z Rudnickim i Samarinem jest już przeszłością. Książę Guang był torturowany i więziony, a sprawy w Wielkiej Han przybrały dziwny obrót. Co więcej, Samarin też nie może narzekać na nudę, a wręcz przeciwnie, w powietrzu wietrzy zamach. Olaf chce wrócić i nie może wrócić, a Samarin musi podjąć decyzje, od której zależy wszystko. Po raz kolejny Adam Przechrzta wciągnął mnie w swoje uniwersum niczym tornado dom Dorotki do Krainy Oz. Nie mogłam się oderwać, strony przewracały się same, a w mojej głowie toczyły się wielkie bitwy. Pierwszy raz spotkałam się z łączeniem dwóch uniwersów w fantastyce, a tak właśnie jest tutaj. Mam też dylemat natury sercowej, bo nie potrafię wybrać między Rudnickim a Samarinem, obu uwielbiam tak samo. Ledwo skończyłam serię, już sięgnęłam po „Adepta”, bo po prostu nie chcę opuszczać tej historii. Bardzo lubię sposób w jaki autor opisuje zmagania wojenne i przygotowania militarne, są napisane przystępnie, a jednocześnie z rozmachem, tak że czytelnik z przejęcia obgryza paznokcie. Więcej takiej fantastyki, więcej takich bohaterów! Mam wielką nadzieję, że Adam Przechrzta ma już w zanadrzu kolejną niesamowitą historię i już zacieram rączki na samą myśl! Z całego serca polecam tę serię tym, którzy mają ochotę poznać nietuzinkową odsłonę polskiej fantastyki i dać się przenieść do uniwersów, z którymi trudno się pożegnać!