Polacy nie gęsi

Recenzja: A.F. Steadman „Skandar i złodziej jednorożców”

Mam przyjemność zrecenzować kolejną książkę od wydawnictwa Poradnia K jest to “Skandar i złodziej jednorożców” co bardzo przypomina mi “Złodziej Pioruna”, a okładka przypomina mi jedną z okładek Percy’ego Jacksona, ale nie oceniajmy książki po okładce.
Główny bohater to trzynastoletni Skandar, który jest zwykłym chłopcem, chodzi do normalnej szkoły razem z innymi dzieci, chociaż nie jest zbytnio lubiany. Każdy z jego rówieśników marzy, by móc zostać jeźdźcem jednorożców, ale nie jest to takie proste. Najpierw trzeba zdać egzamin lęgowy, ale nawet to nie gwarantuje zdobycia więzi z jednorożcem. Trzeba stawić się w dzień letniego przesilenia przed wylęgarnią, otworzyć wrota (które otwierają się tylko jeśli twój jednorożec przyszedł na świat w tym samym momencie co ty), odnaleźć właściwie jajo i poczekać aż wykluje się ten właściwy. Te magiczne stworzenia różnią się od tych, które znamy z legend. Żyją tylko na wyspie i są dość krwiożercze, potrafią latać i władają magią żywiołów, a połączony z nimi jeździec po wykluciu (jednorożca) również otrzymuje dar posługiwania się żywiołami. Kiedy Skandar pojawia się na swoim egzaminie okazuje się, że nie może do niego przystąpić i nigdy nie pozna swojego przeznaczenia. Jednak w nocy dzieje się coś niezwykłego, w nocy przybywa po niego jeden z jeźdźców twierdząc, że ma niezwykły dar i po prostu nie musiał przystępować do egzaminu. Zabiera go ze sobą na wyspę, gdzie będzie mógł się przekonać czy jego marzenie o jednorożcu się spełni. Oczywiście udaje mu się dostać do wylęgarni, znajduje swojego jednorożca. Teraz tylko trzeba określić, jakim żywiołem włada Skandar. Mamy cztery żywioły: ogień, wodę, ziemię i powietrze, ale nasz bohater włada piątym żywiołem – duchem, o czym orientują się jego nowi znajomi poznani w wylęgarni. Ten żywioł jest zakazany, gdyż kojarzy się ze śmiercią oraz z mrocznym jeźdźcem zwanym Tkaczem. Jeśli ktoś się o tym dowie Skandarowi grozi śmierć, dlatego musi ukrywać swoje zdolności co nie jest łatwe, bo jego jednorożec nie rozumie, że musi się ukrywać. Stara się robić wszystko by nikt oprócz jego nowych przyjaciół nie dowiedział się o tym, a także zrozumieć, dlaczego ktoś zadał sobie tyle trudu by przemycić go na wyspę. Czy mu się to uda? Czy chłopiec odkryje tajemnice Tkacza, czy uda mu się przekonać wyspiarzy, że jego dar nie jest niczym złym? I czy jest wystarczająco dobry, by zostać w akademii?
Książka jest zwykłą młodzieżówką, nie wyróżniającą się niczym szczególnym. Widać, że autorka próbowała się czymś wyróżnić tworząc takie jednorożce, ale nie przypadł mi ten pomysł do gustu. Jednorożec to symbol czystości, niewinności, mądrości, łagodności. Pomysł by zrobić z nich zwierzęta, które robią się agresywne, gdy wyczują krew, to coś co nie bardzo mi odpowiada. Nie zapominajmy jeszcze o dzikich jednorożcach, są to jednorożce, które nie znalazły swoich jeźdźców, te są dopiero krwiożercze. No i jednorożce od A.F. Steadman potrafią latać, a w naszej kulturze to pegazy miały skrzydła. 

Podsumowując, sięgając po tę książkę, miałam nadzieję znaleźć coś  podobnego do serii Percy Jackson, ale się zawiodłam. Nie znalazłam tutaj inspiracji mitologicznych, a tego właśnie oczekiwałam. Nie mogę powiedzieć jednak, że jest zła, z pewnością może spodobać się młodszym czytelnikom, ale nie komuś, kto ma do czynienia z fantastyką od lat. Jest to książka na niedzielne popołudnie, bo bez problemu przeczytacie ją w jeden dzień, ale może być też odpowiednia dla młodego nastolatka, który lubi przygodówki, możliwe, że ta opowieść zachęci do czytania. 

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *