Nigdy nie czytałam „Poskromienia złośnicy” , chociaż miałam okazję obejrzeć kilka adaptacji
i naprawdę żałuję, że sięgnęłam po nią dopiero teraz.
Bogaty ojciec stawia swoim córkom ultimatum. Młodsza z sióstr nie może wyjść za mąż przed
starszą, jednak Katarzynie nie śpieszy się do zamążpójścia. Jaki plan uknuje jej młodsza
siostra?
„Poskromienie złośnicy ” to kolejna komedia pióra Szekspira, która oczywiście kończy się
happy endem. Cała historia składa się z pięciu aktów i warto wspomnieć, że jest to też jedno z
pierwszych dzieł Szekspira. Można przyznać, że twórca uchodził za znakomitego
obserwatora ludzi i świetnie przelewał to na papier w swoich dziełach.
Katarzyna może by inaczej podchodziła do ewentualnego zamążpójścia, gdyby w czasach
swojego dzieciństwa nie została jej przypięta plakietka dziecka żywiołowego.
Odniosłam wrażenie, że ojciec bardziej faworyzował siostrę Katarzyny, przez co dziewczyna
zamknęła się w swoim świecie i nie chciała nikogo do siebie dopuścić. Jednak z biegiem
akcji to ulega zmianie. Można powiedzieć, że tylko miłość może tutaj coś zmienić, a jedynym
sposobem by zdobyć starszą z sióstr okazało się jej „ujarzmienie”.
Sztuka doczekała się wieku wspaniałych ekranizacji jak i sztuk teatralnych, ponadto na jej
podstawie wielu twórców literackich bazuje tworząc swoje powieści. Można powiedzieć, że
„Poskromienie złośnicy” to powieść ponadczasowa i jest wszystkim tak samo znana jak
historia kultowego „Kopciuszka”.
Cieszę, że mogłam w końcu przeczytać tę sztukę, bo od dłuższego czasu nosiłam się z
zamiarem poznania oryginalnej historii. Gorąco polecam bo naprawdę warto poznać
pierwowzór wielu znanych unowocześnionych historii.