Ogłaszam wielki powrót ulubionej plotkarki czasów regencji, czyli Lady Whistledown. Nakładem
wydawnictwa Zysk ukazał się zbiór opowiadań pod tytułem „Kroniki towarzyskie Lady Whistledown”
Kiedy myśleliśmy, że czas już pożegnać się ze światem Bridgertonów i nic nowego nas nie czeka, to na
szczęście Lady Whistledown nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Bowiem w „Kronikach towarzyskich
Lady Whistledown” powraca, nie tylko z kolejną porcją ploteczek, skandali i obserwacji elit z wyższych
sfer, ale również z czterema niesamowitymi opowieściami pełnymi pasji i namiętności. Każde
opowiadanie jest napisane przez inną autorkę. Oczywiście nie zabrakło fragmentu autorstwa Julii
Quinn, natomiast dla mnie to była również okazja do zapoznania się z piórem innych autorek –
Suzanne Enoch, Karen Hawkins oraz Mii Ryan. Do tej pory nie miałam okazji sięgnąć po powieści tych
autorek, więc uważam, że zarówno dla mnie, jak i innych czytelników, to niesamowita okazja, aby
poznać „próbkę” ich możliwości literackich.
Od razu muszę zaznaczyć, że opowiadania nie skupiają się wokół Bridgertonów. Nie są kontynuacją
ich losów. Każde opowiadanie ma innych bohaterów, a sami Bridgertonowie stanowią raczej tło
rozgrywających się wydarzeń w 1813 roku. Jednak oddanych fanów wspomnianej serii muszę
uprzedzić, że sięgając po „Kroniki” na pewno się nie zawiedziecie. W książce odnajdziemy wszystko
to, co polubiliśmy w powieściach Julii Quinn, czyli wspaniałe historie, niesztampowi bohaterowie i
dużo, dużo „smaczków” z epoki.
Pomimo iż opowiadania – na pierwszy rzut oka – są tak różne, to wiele je łączy. Wszystkie są urocze,
pełne sekretów i wielkich uczuć zarazem. Jedno trzeba podkreślić – Lady Whistledown nie wyszła z
formy i nadal charakteryzuje się ciętym piórem, wnikliwą obserwacją otaczającego ją świata i
odwagą, aby temu, czy owemu dać prztyczka w nos.
Gdyby ktoś mnie zapytał, które opowiadanie z antologii jest moim ulubionym, z pewnością miałabym
niemały problem z odpowiedzią. W każdym z nich można zaleźć coś dla siebie. Moją szczególną
uwagę zwrócili przede wszystkim bohaterowie. W żadnym z opowiadań nie znajdziemy infantylnych
bohaterek, ale kobiety, które naprawdę wiedzą, czego chcą w życiu i uparcie do tego dążą. Natomiast
w przypadku męskich postaci, to trzeba podkreślić, że to są bardzo wyraziści bohaterowie,
stanowczy, ale oni również mają miłosne rozterki, które możemy śledzić na kartach powieści.
W tym sezonie „Kroniki Lady Whistledown” to lektura obowiązkowa nie tylko dla miłośniczek
romansów z czasów regencji. Zdecydowanie polecam tę książkę, ponieważ znajdziemy tam aż cztery
opowiadania, czyli jeszcze większą dawkę świata, który doskonale znamy z serii o Bridgertonach.