Od razu powiem, że jestem ogromnie wdzięczna wydawnictwu Insignis za to, że mogłam z tą książką zapoznać się ponad tydzień przed planowaną premierą. Poczułam się wręcz wprowadzona w jakąś tajemną wiedzę, niczym adeptka Glukhovskiego. No, może przesadzam, ale nie będę ukrywała, że pióro autora jest jednym z moich najbardziej ulubionych.
Blisko rok po „Witajcie w Rosji” sięgam po „Opowieści o Ojczyźnie”. Szczerze powiedziawszy, ten zbiór opowiadań, tak jak i poprzedni, zrobił na mnie wręcz gigantyczne wrażenie. Choć książkę przeczytałam stosunkowo szybko, to wcale nie była to łatwa lektura. Soczysty i poetycki, a zarazem pełen groteskowości język autora wprowadza nas w nieco absurdalny, czasami fantastyczny obraz Rosji. Powtórzę się, ale chyba tylko Glukhovski potrafi napisać opowiadanie a la fantasy czy sci-fi o Rosji tak, że podświadomie wiecie, że to nie do końca jest fikcja. Że to tylko woal, który stopniowo podnoszony ujawnia obraz rosyjskiej zgnilizny. Czytając, chcemy wierzyć, że to tylko opowiadanie, ale wiemy, że to prawda. Tym bardziej widząc, co od blisko roku dzieje się za naszą wschodnią granicą.
Czytelnicy, którym w pamięć zapadł poprzedni zbiór opowiadań „Witajcie w Rosji” spotkają tu starych bohaterów, aczkolwiek nie mam pewności,czy będzie to miłe spotkanie. Nie mam chyba ulubionego opowiadania w tym zbiorze, bo każde jest inne, każde daje do myślenia, każde obnaża Rosję w taki sposób, że zamiast wielkiego, potężnego imperium, na jakie jest kreowane, dostajemy biedny kraj, pełen ogłupionych ludzi, w którym każdy na każdego ma wywalone, a oligarchowie rządzą i nabijają kiesy. Glukhovski ukazuje machinacje systemu, a także jak gniecie jednostki, którym naprawdę na kraju zależy.
Być może zabrzmi to jak oksymoron, ale mimo tego, że lektura sama w sobie jest przerażająca, smutna i nawet odrażająca, to jednocześnie dzięki talentowi autora jest soczysta, fantastyczna. Zapada w pamięć, daje do myślenia i pochłania czytelnika. Glukhovski kreuje, jego pióro maluje nam obraz świata takiego, jakim widzi go autor, poddaje nam całą słabość i paździerzowość swej ojczyzny. Już dawno kupiłam komplet powieści autora, chyba czas zatopić się w świecie Glukhovskiego na dłużej.