Ta książka powstała z gniewu. Jak mówi autorka: „Gniew to osobliwe uczucie. I jeśli trzymamy go w środku, sprawia, że dzieją się z nami dziwne rzeczy”.
Inspiracją do napisania tej książki była dla autorki sytuacja, którą media nazwały #metoo w amerykańskim senacie, gdzie doktor Christine Blasey Ford oskarżyła senatora Bretta Kavanaugha o seksualną napaść.
Fabuła jest zaskakująca: oto w latach ’50 w Stanach kobiety zaczynają przemieniać się w smoki. Początkowo sprawę próbuje się uciszyć, jednak gdy smoki zaczynają wracać do swoich dawnych domów, robią porządek ze swoimi dawnymi mężami – oprawcami, a także otaczają opieką swoje nieprzesmoczone dzieci, coraz trudniej zamieść pod dywan dziwne, niecodzienne, wstydliwe i niepożądane zjawisko. W środku wydarzeń znajduje się nasza bohaterka – narratorka, której tajemnicze przesmoczenia dotykają bardziej, niż by tego chciała. Okazuje się również, że nie tylko przesmoczenia są dla powszechnej opinii problemem: problem stanowią również inne kwestie, takie jak orientacja seksualna czy powszechny dostęp kobiet do edukacji.
To, że punkt widzenia bohaterki jest częściowo punktem widzenia małej dziewczynki, początkowo bardzo mnie dotykało. Nie zawsze jestem fanką tego zabiegu: gra na emocjach bywa zwodnicza. Trzeba umieć pisać, by nie uczynić z takiej narracji wytrychu, który tanim wzruszeniem otwiera wszystkie drzwi. Jednak razem z naszą bohaterką przyglądamy się sytuacji nie tylko oczami małej dziewczynki, ale także w formie retrospekcji, z punktu widzenia dorosłej kobiety, naukowczyni. Co spodobało mi się szczególnie, to wątek miłości homoseksualnej poruszony w powieści, a także kipiąca z niej kobiecość.
Jest to bowiem książka o kobiecości, ale takiej wściekłej, pewnej siebie, tłumionej przez lata, która wreszcie wybuchła i nie da się uciszyć. Smoczyce to kobiety, które tworzą kręgi przyjaciółek, wspierają się, żyją wspólnie, podają sobie rękę. Jest to piękna metafora, bardzo silna, odnosząca się do wielu pierwotnych i mitologicznych podań na temat kobiecości, ale ma także mocny, współczesny i bardzo rzeczywisty przekaz: tego buntu nie da się już stłumić. Tego nie uda się zamieść pod dywan. Wszystkich nas nie uciszycie, jesteśmy siostrami, jesteśmy wspólnotą, jesteśmy matkami. Jesteśmy silne.
Bardzo polecam tę książkę. Jest to współczesna baśń stworzona na społecznej, feministycznej osnowie. Polecam nie tylko fanom fantastyki, ale także miłośnikom literatury poruszającej wątki queerowe i feministyczne.