Polacy nie gęsi

Recenzja: Joanna Racewicz „Sypiając z prezesem”

Jest  to moje drugie podejście do książek o takiej tematyce. W naszym kraju, gdzie króluje katolicyzm,  utarło się stwierdzenie, że co „Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela”. Natomiast co dzieje się za zamkniętymi drzwiami tam powinno zostać, a kobieta powinna trwać przy mężu na dobre i na złe bez względu na to, jakim może on okazać się tyranem. Duża część społeczeństwa uważa, że przemoc w rodzinie czy gwałt to „problem” dotykający rodziny patologiczne, a takie sytuacje  u bardziej zamożnych nie mają prawa istnieć.  Cieszę się, że  przemoc domowa powoli przestaje być tematem tabu, a osoby nią dotknięte zaczynają otwarcie  o tym mówić.

Książka to zapis tragicznych historii kobiet z przemocowych związków, które początkowo nie zapowiadały się jako początek prawdziwego koszmaru. W końcu mężczyźni byli troskliwi, wrażliwi i romantyczni, dopiero z biegiem czasu zaczynają odkrywać swoje prawdziwe oblicze. Ta książka zdecydowanie nie należy do lekkich zwłaszcza, że opisy zdarzeń w niej zawartych bywają naprawdę brutalne. Przemoc psychiczna jak i fizyczna wobec małżonki, kobiety w ciąży czy dzieci jak i gwałty to tylko część tego, z czym bohaterki musiały się mierzyć przez kilka dobrych lat. Z boku łatwo powiedzieć, że powinna go zostawić i uciec z dziećmi. Jednak jest coś takiego jak m.in syndrom sztokholmski czy nadzieja, że partner w końcu się zmieni. Pojawia się też strach o dzieci, czy ich nie odbierze albo najzwyczajniej w świecie nie zmanipuluje tak, że odwrócą się od matki i zostaną z tyranem, chęć zapewnienia pełnej rodziny. Jednak warto pamiętać, że dziecko rosnąc widzi takie a nie inne zachowania w swojej rodzinie i może je  powielać dorosłym życiu. Zdarzają się takie przypadki, że małe dzieci zmagają się z depresją na wskutek tego czego doznały w dzieciństwie.

Pamiętajcie – jeśli on raz uderzy, a wy z tym nic nie zrobicie to dacie oprawcy ciche przyzwolenie na więcej i więcej, a on nie zawaha się zrobić tego ponownie. Nie usprawiedliwia tego zły okres w pracy czy inna podobnie stresująca sytuacja. PRZEMOC to PRZEMOC i tego nie można usprawiedliwiać. Nie ma czego się wstydzić prosząc o pomoc. Jeśli czujesz się zagrożona zadbaj o niebieską kartę, notuj dowody na jego czyny tak, aby móc się bronić w sądzie i walczyć o dzieci.

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *