Polacy nie gęsi

Myśleliście, że to tradycje bożonarodzeniowe? A to heca…

Wkrótce Boże Narodzenie, bardzo ważne święto dla wszystkich chrześcijan. Choć Wielkanoc
jest dla osób wierzących najważniejsza, to jednak – dzięki tradycjom i po części, dzięki
popkulturze – to właśnie Boże Narodzenie jest obchodzone najhuczniej. Jednak chociaż
naukowcy i bibliści w miarę zgodnie twierdzą, iż Jezus nie narodził się w grudniu, a w
okolicy kwietnia, to Kościół zdecydował, że dzień narodzenia Chrystusa będziemy obchodzić
właśnie pod koniec grudnia. Co ciekawe, niewiele jest świąt „kościelnych” własnych, które
nie pokrywałyby się zarówno datami jak i tradycjami ze świętami pogańskimi. Bierzemy
zatem na tapet to Boże Narodzenie i sprawdzimy, ile spośród tradycji „bożonarodzeniowych”
to tak naprawdę tradycje… słowiańskie!


Data
Przypadek? Nie sądzę. Wybór tej daty na ustanowienie Bożego Narodzenia wcale nie był
przypadkowy. Większość pogańskich ludów europejskich skupiała swoje wierzenia wokół
kultu słonecznego: u nas był to kult Swaroga (bądź jego syna Swarożyca – Dadźboga, z czym
dyskutuje Aleksander Bruckner, twierdząc, że Swarog – Swarożyc to to samo bóstwo).
Słowianie uważali noc przesilenia zimowego za początek nowego roku – zwycięstwo światła
nad mrokiem – a świętowanie trwało kilka dni. To właśnie ze słowiańskich tradycji
obchodów tzw. Szczodrych Godów, czyli przesilenia, wywodzi się większość tradycji
bożonarodzeniowych.


Choinka
Chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli świątecznych przywędrował do nas… z
Niemiec. Jednakże tradycja ozdabiania domu udekorowanymi gałązkami, snopkami czy
wieńcami jest dużo starsza. Wywodzi się ona właśnie z tradycji strojenia domostw i osad na
cześć nowego roku, który obchodzono podczas Szczodrych Godów. Po prostu
rozpropagowana choinka weszła już do naszych domów na stałe i teraz to ona, a nie snopki,
jest dekorowana. 


Przy stole
Czas włożyć sianko, na którym leżał Jezus, pod obrus, uszykować 12 potraw, czyli tyle, ilu
było apostołów, dołożyć dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa, podzielić się
opłatkiem, a może i pies lub kot do nas przemówi tej wyjątkowej nocy? Myśleliście, że to
tradycje bożonarodzeniowe? No cóż, są one jak najbardziej… pogańskie. Można by rzec, że są
to bezczelnie skopiowane tradycje, jednakże one same włączyły się w obchody Bożego
Narodzenia i do dziś są po prostu tradycją na naszych terenach. Sianko pod obrusem? Służyło
do wróżenia pomyślności domownikom na kolejny rok. Dwanaście potraw? Tyle, ile miesięcy
w roku. Kutia, pierogi z grzybami, kapusta, zupa grzybowa – grzyby miały przynosić
jedzącym je przychylność leśnych demonów, w tym Leszego, a pozostałe potrawy składały
się z tego, co obrodziła ziemia. Dzielenie się opłatkiem? Już Słowianie dzielili się świeżo
upieczonym bochenkiem chleba, na znak pomyślności i szczęścia, życząc sobie wszystkiego
najlepszego. Dodatkowe nakrycie? Zostawiano je dla zmarłego członka rodziny, ponieważ
wierzono, że mógł on w tym czasie odwiedzić żyjących krewnych, mógł też spróbować do
nich przemówić za pośrednictwem zwierzęcia. Brzmi znajomo?


Prezenty?
W Wielkopolsce przynosi je Gwiazdor, a w innych regionach kraju jeszcze ktoś inny. Jednak
czy to tradycja bożonarodzeniowa? Ależ skąd! Drobne upominki i słodkości to także tradycja
pogańska dotycząca Szczodrych Godów. Wówczas upominkami (laleczkami i plackami
zwanymi „Szczodraki”) obdarzało się głównie najmłodszych członków rodziny. 

Kolędowanie
No cóż… kolejna tradycja pogańska. Kolędowanie świętowało się podobnie jak dziś, czyli
pochodem po domach różnorakich przebierańców, których wizyta miała zwiastować
szczęście i przynosić domostwu dobrobyt i powodzenie na kolejny rok. Dziś tradycja ta
powoli zanika, a kolędnicy… ekhm. Niekoniecznie zwiastują szczęście, prawda?


Świętowanie
Słowianie wierzyli, że podczas Szczodrych Godów nie wolno pracować, bo może to
przynieść nieszczęście i niepowodzenie w kolejnym roku. Zgodnie z tradycją 12 dni spędzali
w domu z rodziną, spędzając wspólnie czas i jedząc razem świąteczne dania. Koniec
obchodów następował w okolicy dzisiejszego święta Trzech Króli (które de facto było
świętem również trójki, ale bogiń. Oj uparli się ci chrześcijanie, by umniejszać kobietom!). 
Zatem, jak to jest? Czy my, Polacy, trochę zakłamujemy prawdę, twierdząc, że tradycje
grudniowe są bożonarodzeniowe? Są one przecież prawie dokładnie skopiowane i
niezmienione od setek, a może tysięcy lat. Czy może pod postacią tradycji
bożonarodzeniowych, niczego nieświadomi, po cichu dalej świętujemy przesilenie, chwaląc
Swaroga, Welesa i innych? A może nie chcąc tracić pięknych tradycji przenieśliśmy je i
dopasowaliśmy do chrześcijaństwa? Sami musicie wiedzieć, jaka jest wasza opinia, mnie
jednak, z mojej czystej, prywatnej i szczerej złośliwości taki stan rzeczy bardzo cieszy.
Zapytacie dlaczego? Ponieważ mogę być zwyczajnie wredna, tłumacząc co niektórym, ekhm,
chrześcijanom, że… oni swoich tradycji nie mają (a na pewno nie znają)! Za to
rodzimowiercy, których z każdym rokiem przybywa, wreszcie w pełni rozumieją piękno
Szczodrych Godów i obchodzą je należycie, bez przykrywki „bożonarodzeniowej”.

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *