Przeżywam ostatnio jakiś zastój czytelniczy i nie bardzo mam ochotę zagłębiać w skomplikowane fabuły. Jednak nie mogłam odmówić sobie czytania drugiej części przygód rodzeństwa Baudelaire, czyli bohaterów „Serii Niefortunnych Zdarzeń”. Choć początkowo miałam serię czytać z synem, to wspólnie idzie nam to trochę wolno, więc mamusia sama doczytała drugi tom.
Kiedy Wioletka, Klaus i Słoneczko po wstrząsających przeżyciach ostatnich kilkunastu dni pobytu u Hrabiego Olafa, będą mieć nowy dom. Hrabia zbiegł, a dzieci mają zamieszkać za miastem. Mimo wielu obaw okazuje się, że ich nowym opiekunem będzie ich bardzo daleki krewny, za to niezwykle miły i fascynujący Doktor Montgomery, który każe nazywać się Wujciem Monty’m. Pozwala on dzieciom wybrać sobie pokoje, a także angażuje ich do wspólnej pracy badawczej, zanim wyruszą na ekspedycję do Peru. Wszystko się zmienia gdy okazuje się, że nowym asystentem Wujcia Monty’ego zostaje…Hrabia Olaf! Ale nikt dzieciom nie wierzy…
Choć sama fabuła jest dość mroczna, to jest bardzo wciągająca, a dzięki stylistyce językowej autora czyta się tę opowieść zarówno z ekscytacją, jak i z uśmiechem. Oto troje dzieci, w tym jedno bardzo gryzące niemowlę, które samodzielnie walczą z okrutnikiem czyhającym na ich majątek. Powieść wciąga i już nie mogę doczekać się kolejnych tomów, bo przecież historia Baudelaire’ów nie może zakończyć się tak szybko, a dopiero potem pokuszę się o obejrzenie serialu, który podobno jest równie genialny jak książka. Dziękuję po raz kolejny wydawnictwu Haper Kids, za możliwość sięgnięcia po tę opowieść i odskoczenia od skomplikowanych historii dla dorosłych. „Seria Niefortunnych Zdarzeń” to prosta i soczysta lektura!