Czyż to nie miły przypadek, że gdy rok temu dołączałam do ekipy Polacy nie gęsi jedną z pierwszych recenzowanych przeze mnie książek była powieść Leszka Hermana „Krzyż Pański”, a teraz czytałam najnowszą „Szachownicę”? Tym bardziej, że Leszek Herman kolejny raz doprowadził do tego, że z emocji zjadłam wszystkie skórki (przepraszam od razu moją stylistkę paznokci!). Karen i Patryk, których połączenie obserwowaliśmy w „Krzyżu Pańskim” wybrali się na wymarzoną wycieczkę do USA.
Wszystko przebiegało wspaniale, niestety Karen jest trochę jak magnes na kłopoty – lubi je przyciągać, a one chętnie do niej lgną. Patrykowi niekoniecznie się to podoba, tym bardziej, gdy na aukcji Karen wydaje dziesięć baniek w dolarach na jakieś pudełko. Jak się wkrótce okazuje, pudełko skrywa ogromną tajemnicę, przez którą bohaterowie omal nie trafią do więzienia, albo gorzej. Na pomoc zakochanym śpieszy wujek Igor, członek grupy eksploracyjnej, których wszyscy nazywają poszukiwaczami skarbów. Leci do stanów odnaleźć siostrzenicę i jej chłopaka, jednocześnie wplątując się w zagadkę. Co gorsza, Karen wplątała w nią także babcię Anię i dziadka Edwarda (których szczerze uwielbiam!). Co tajemnicza szkatuła z czasów początków USA ma wspólnego ze Szczecinem, Prusami i najmocniejszym rodem pruskim? Skąd te powiązania z wampirami? Do jakiego skarbu prowadzi rzekomo ta szkatułka? Nie powiem wam, nie chce psuć zabawy, ale obiecuje, że książka was pochłonie! Czytając książki Leszka Hermana czuję się jak skrzyżowanie Indiany Jonesa z Danem Brownem i jak, cytując klasyka, „Tommy Lee Jones w Ściganym”.
Nie mogę oderwać się od książki, a każdą stronę przewracam z zapartym tchem. Stare pałace, tajemnice sprzed lat, genealogia i słynne rody – to jest to, co mnie kręci. W dodatku bohaterowie Leszka Hermana są tak napisani, że nie sposób ich nie lubić, nie ważne czy mowa o postaciach współczesnych czy tych z przeszłości. Choć czytelnikowi zagadka może wydawać się rozwiązana, ja czuję pewien niedosyt. Mam wrażenie, że to nie koniec tej historii, a dzięki zaangażowaniu dziadków i ekipy wujka Igora uda się dojść do sedna sprawy i odnaleźć skarb. Chcę myśleć, że za nami dopiero połowa zagadki, a jeśli będę musiała poczekać rok na kontynuację, to poczekam. A wy? Jesteście gotowi na przygodę? To wejdźcie na stronę wydawnictwa Muza i zamawiajcie „Szachownicę”, premiera już 12 października!