Polacy nie gęsi

Recenzja: L.M. Montgomery „Ania z Szumiących Topoli”

Założę się, że jeśli oglądaliście „starą” serię filmową Ani, gdzie główną rolę grała genialna Megan Follows, to część „Ania z Zielonego Wzgórza: Dalsze dzieje” była waszą ulubioną częścią. Nie? A ciekawe czemu, bo ja uwielbiałam!

Dlatego z wielką przyjemnością wróciłam do tej części sagi losów Ani – lat, które spędza jako dyrektorka, i kiedy jej romantyczna dusza i wiara w ludzi zostaje wystawiona na próbę. 

Ania zamieszkuje w pięknej, starej posiadłości przy Alei Duchów, znanej jako Szumiące Topole. Tylko tam udało jej się znaleźć pokój, ale od razu też udało jej się nawiązać dobre relacje z mieszkańcami tego domu. Gorzej jednak postrzegają ją mieszkańcy Summerside, którym trzęsie rodzina Pringle’ów. Choć nie znają Ani, to już jej nienawidzą, gdyż wydarła ona z rąk posadę członkowi ich klanu. Ania jednak nie zraża się i robi wszystko, aby nieznośna wręcz familia Pringle’ów zaakceptowała ją i polubiła. Ponadto Ania ma także wroga w postaci nauczycielki w liceum w Summerside, Julianny Brooke, która także skutecznie próbuje uprzykrzać życie naszej bohaterce. Jednak Ania potrafi otworzyć ludzkie serca i w końcu Julianna staje się jej przyjaciółką. Ania poraz kolejny bierze pod swoje skrzydła dziecko, które tak jak ona wyróżnia się spośród innych dzieci bogatą wyobraźnią i jest nieco odsunięte. Przyjaźń ta sprawia, że ojciec Elżbiety Grayson, przyjmuje swoją córkę i wreszcie zaczynają tworzyć szczęśliwą rodzinę. Nadchodzi powoli czas na to, na co czekają wszystkie wielbicielki Ani – na ślub z ukochanym Gilbertem. 
Jak zwykle jestem pod wrażeniem umiejętności językowych Montgomery, ale imponuje mi także fakt, jak z tomu na tom Ania dojrzewa. Nie jest szaloną dziewczyną, choć życie kładzie jej na drodze kolejne przygody. Staje się rozsądną i stateczną kobietą z marzycielskim podejściem, dobrym i otwartym sercem, szczerą i odważną. Myślę, że to jest jeden z ważniejszych, o ile nie najważniejszych powodów, dla którego Ania dla wielu dziewczyn i kobiet jest symbolem delikatnej kobiecości, której nie brakuje odwagi. 
Niebawem recenzja „Wymarzonego domu Ani”, zatem nieuchronnie zbliżamy się do końca przygód uwielbianej bohaterki. 
 
 
Monika Banaszyńska 

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *