Polacy nie gęsi

Recenzja: Maty Haig „Chłopiec zwany gwiazdką”

 Dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i Ska miałam przyjemność przeczytać książkę autorstwa Matta Haiga. Jest to przepiękna opowieść o tym jak dobro, które mamy w sobie ma ogromną moc. Jak wiara dodaje nam skrzydeł i pozwala wierzyć w rzeczy niemożliwe. 

„- Aby coś zobaczyć, trzeba najpierw w to wierzyć. Naprawdę, naprawdę w to wierzyć. To pierwsza zasada elfów. Nie da się zobaczyć czegoś, w co się nie wierzy. A teraz zrób, co w twojej mocy, i spróbuj uwierzyć.” 

   Główną postacią w książce jest Mikołaj, mały chłopiec, który mimo ciężkiego życia potrafi cieszyć się z małych rzeczy. Marzy o zabawkach jednak mimo biedy nie stanowią one u niego priorytetu. Chociaż w całym swoim życiu dostał raptem dwie zabawki, sanie i lalkę zrobioną z rzepy przez mamę.  Mimo, że często chodził głodny nie powodowało to u niego przygnębienia wręcz przeciwnie cieszył się z tego że ma rodzinę. Dobroć po prostu z niego emanowała.  Gdy jego mama umiera zostaje sam z ojcem, mimo bólu jaki mu doskwiera z tego powodu stara się iść dalej. Jednak pewnego dnia ojciec postanawia wyruszyć z domu w poszukiwaniu elfów. Zostawia chłopca pod opieką swojej zgorzkniałej, łagodnie mówiąc siostry. Mikołaj nie jest w stanie wytrzymać ani dnia dłużej ze swoją ciotką i wyrusza na północ w poszukiwaniu ojca. I to wtedy zaczyna się dziać  w jego życiu coś niezwykłego…

   Autorowi udało się stworzyć historię, która chwyta za serce. Opowieść jak zwykły chłopiec staje się kimś niezwykłym. Opowieść o tym kim był Święty Mikołaj zanim stał się świętym. A to pytanie chyba zadaje każde małe dziecko. Jaki on był jak był mały.  Czym się zajmował, co robił, w co lubił się bawić.  Główny bohater nie pochodził z majętnej rodziny a za ulubiona zabawkę służyła mu lalka z rzepy i sanie.  Mimo że żył w skrajnym ubóstwie potrafił cieszyć się z życia. Jak każde dziecko marzył o nowej zabawce. Jednak wolał więcej czasu spędzić z ojcem niż kosztem utraty chwil spędzonych z rodzicem zyskać nową zabawkę. Nie zazdrościł wręcz przeciwnie było w nim dużo życzliwości.  W każdym starał się starał się znaleźć dobro. 

   Cała książka wypełniona jest ilustracjami w wykonaniu Chrisa Maulda. Są tak piękne i baśniowe, że momentami robiłam przerwę w lekturze aby po prostu na nie popatrzeć. Idealnie oddają ducha świąt i fabułę. 

   Tematyka jaką książka porusza idealnie wpasowuje się w kanon literatury świątecznej. W sam raz na coraz dłuższe wieczory w towarzystwie kubka gorącego kakao.  Jedyny minus jaki daje to za filmową okładkę. Jestem zdania, że gdyby była utrzymana oryginalna to oddałaby lepiej klimat całej książki. Mimo, że przestawia cudowny kadr z filmu. Rozumiem, że wraz z ekranizacją większość książek dostaje nowe szaty graficzne. Jednak jestem wielbicielką tych w klasycznym wydaniu. Wtedy w moim odczuciu dają większe pole do popisu naszej wyobraźni.  Co nie zmienia faktu, że film na pewno z dziećmi obejrzę.

   Książka wypełniona jest wieloma przygodami małego chlopca. Od zbudowania niesamowitej relacji z myszką i reniferem po pobyt i ucieczkę z więzienia elfów.  Tych przygód jest o wiele więcej jednak nie mogę ich zdradzić bo poznalibyście prawie całą fabułę książki.  Daje jednak gwarancję, że  jeśli lubisz baśnie i opowieści świąteczne a zwłaszcza te o Świętym Mikołaju to się nie rozczarujesz. 

   Jest to niesamowita historia pełna magii i o odkrywaniu samego siebie oraz dążeniu do zrobienia czegoś niesamowitego.  Chłopiec a później mężczyzna mimo ciągłego czynienia dobra czuł niedosyt. Wiedział, że nie zrobił jeszcze czegoś wyjątkowego co dałoby mu pełnienie szczęścia. Każdy elf i osoba obrażona magią w chwili odkrycia pełni szczęścia przestawała się starzeć. Ponadto poznajemy tutaj inne postacie magiczne jak trolle i wróżki.

   W tej książce dowiadujemy się jak to się stało, że sam Święty Mikołaj wchodził przez kominy, miał zaprzęg reniferów,nosił taki strój a nie inny oraz dlaczego nosił brodę. Ponadto poznajemy historię imion jakie nosił Mikołaj oraz jak to się działo, że w jedną noc odwiedzał wszystkie dzieci.  To i wiele więcej znajdziecie w tej książce . Może jest to fikcja a może jednak nie? W każdym razie jest to świetna lektura nie tylko dla dzieci.  

   Przyznam, że czytając „Chłopiec zwany gwiazdką” mogłam przez chwilę poczuć się jak dziecko, które rysowało a później pisało listy do Świętego Mikołaja. Co roku czekając na prezenty pod choinką. Teraz tą magię przekazuję swoim dzieciom, które są zafascynowane postacią Świętego Mikołaja.  Dlatego książkę odkładam na półkę z pewnością, że do niej wrócę gdy tylko podrosną. Wam również polecam lekturę tej książki. Zwłaszcza, że wielkimi krokami zbliżają się święta. Może po przeczytaniu tej książki również i my dorośli odkryjemy w sobie trochę tej dziecięcej wiary w  magię świąt.

„Mam dla Ciebie  jedno ważne zadanie: spotkasz na swojej drodze ludzi, którzy za wszelką cenę będą chcieli Ci udowodnić, że magia nie istnieje. Pod żadnym pozorem im nie wierz. Świat jest pełen magii.”

   

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *