Polacy nie gęsi

Recenzja: Karolina Niwczyk „Aquarius”

Czy czytając w zeszłym roku „Aquariusa” wiedziałam, że pojawi się w papierze? Nie. Czy po lekturze chciałam, by został wydany? Tak. Mimo pierwszych wówczas uprzedzeń (o których zaraz opowiem), wciągnęłam całą książkę w jeden dzień. A teraz cieszę się, że mogę ją mieć na półce.

Moje pierwsze spotkanie z tą książką było na Wattpadzie i miałam takie: „Aquarius”, że niby wodnik? Yhm, bardzo słowiańsko (iksde). Pola – całkiem fajna laska, choć nieco pechowa, zarówno w kwestii zdrowotnej jak i zawodowej. Do tego jeszcze od razu po przyjeździe do Zapłocia jakiś tam Jeremi, chłopak jej kuzynki, smali do niej cholewy. I ten cały Jeremi to wodnik.

W głowie mi się nie chciało ułożyć, że zamiast obleśnego żabo-podobnego stwora, który albo broni brodu i się targuje, zadaje dziwne zagadki albo po prostu wciąga nieszczęśnika pod wodę mamy… uroczego blondaska. Ale dobra – tak Karolina wymyśliła, więc czytałam dalej.

Wracając po roku do tej historii czułam się tak, jak wtedy gdy w dzieciństwie wracało się na wakacje na wieś do rodziny, gdzie powietrze pachnie inaczej, czas płynie wolniej, wszystko jest bardziej zielone i ładne, a woda jakaś cieplejsza i czystsza. Ta historia to kwintesencja lata, okraszona lekkim klimatem słowiańskim i zagadką kryminalną. Przez książkę się płynie, równie dobrze i ekscytująco jak podczas nocnych wypadów na jeziorko z Jeremim.

Przy „Aquariusie” nie da się źle bawić, nie da się nie wciągnąć – powieść pełna jest dialogów i zwrotów akcji, a Poli trudno nie lubić. Bardzo polubiłam się z tą książką jeszcze na Wattpadzie i nic się nie zmieniło od tamtego czasu.

Klimatyczna okładka tylko dopełnia tego efektu! Moim jedynym zarzutem jest jedynie dość drobna czcionka, ale w gruncie rzeczy nie utrudnia czytania.

Jeśli jeszcze nie sięgneliście po „Aquariusa” to nic się nie stało. Podtrzymuję swoje słowa zawarte na skrzydełku – ta książka sprawdzi się nie tylko latem, ale o każdej porze roku!

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *