Choć seria „Czarna walizka” jest sagą rodzinną, w moim odczuciu nie jest to typowa obyczajowa seria o losach jednej rodziny. Katarzyna Ryrych serwuje nam historię eteryczną, daleką i bliską, ciepłą i bolesną. W pierwszym tomie dotknęliśmy „cudu”, w drugim „objawienia”, a w trzecim? No właśnie, co się dzieje w trzecim?
Trzeci tom zaczyna się w sposób, który jak zdążyłam zauważyć w mediach społecznościowych, wzbudził sporo kontrowersji. Wielu czytelników zarzuciło autorce, że za bardzo się oddaliła, tylko czy na pewno? Ja szczerze mówiąc byłam oczarowana i przeczytałam całą książkę niemal od razu. Autorka opowiada już o kolejnym pokoleniu, jednak ta przeszłość wciąż jest obecna w życiu rodziny Brodskich. Ta przeszłość właśnie jest niejako osią, może nawet bumerangiem, który wraca do rodziny, gdy ta już zapomniała o dawnych czasach.
Lynn, wnuczka Mikołaja Brodskiego, nie wie zbyt wiele o swojej rodzinie, choć mówi po polsku. Postanawia ona zmienić coś w swoim życiu i na fali hipisowskiej wolności lat 60-tych ucieka z domu. Życie jednak nie jest dla niej łaskawe i ma wiele szczęścia, gdy spotyka Actona.
Acton to mężczyzna, którego rodziny dotknęły ze strony „białego, amerykańskiego człowieka” wszelkie możliwe nieprzyjemności. Co ciekawe, autorka wprowadzając Actona do historii rodziny porusza również dwa tematy ze współczesnej historii USA, o których właściwie się nie mówi i wielu ludzi nie wie, że tak straszne rzeczy działy się w tym kraju, który wielu uznaje za najlepszy kraj na świecie. Kwestie bolesne, przykre, ukazujące jednocześnie hipokryzję społeczności amerykańskiej.
Acton, którego życie doświadczyło bardzo ciężko, spotyka córkę swojego przyjaciela i doradcy Adama Connely’ego i właściwie ratuje ją z opresji. Para związuje się i wkrótce staje się rodziną.
Pewnego jednak dnia Lynn odkrywa tajemnicę czarnej walizki zapisanej jej w spadku przez ciotkę Hannah Goldberg…a może Hannę Złocień? Czy…?
W tym momencie przeszłość uderza w bohaterów z siłą, której się nie spodziewali, odkrywa przed nimi większość sekretów i okazuje się, że choć polska rzeczywistość Brodskich jest tak odległa i dawna, dosięga ich w USA i zmienia ich życie.
Oprócz tego w tej części poznajemy losy Konstantego i Zinaidy, którzy wyemigrowali do Rumunii uciekając przed wojną.
Jestem niezmiernie ciekawa, jak w ostatnim tomie, którego premiera zapowiedziana jest na luty przyszłego roku, autorka zepnie całą historię. Czy Adam odkryje swoje korzenie, czy Ewelina znajdzie ukojenie? A co z Actonem i Lynn, czy Lynn dosięgnie klątwa Gabriela? Jak potoczą się losy Johnathana?
Muszę po raz kolejny przyznać, że uwielbiam styl, w jakim autorka prowadzi narrację. To nie jest dokładna opowieść o losach rodziny, a bardziej zbiór myśli, emocji i wspomnień opisany trochę jak strumień. Historia płynie, łączy bohaterów, splata ich myśli i serca. Na co dzień czytam fantastykę, jednak seria „Czarna walizka” ma niesamowity, eteryczny klimat i urok, który mnie wciągnął od pierwszych stron. Dziękuję wydawnictwu Prószyński za egzemplarz i poprzednie tomy, nie mogę już doczekać się zakończenia tej wspaniałej sagi!