Gdy tylko dowiedziała się, że wychodzi kolejna część Trylogii Hell wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Fakt, po lekturze rundy trzeciej miałam mieszane uczucia co do tej serii, jednak nie potrafię zostawić serii w połowie nawet gdy nie do końca coś mi się spodobało. Powiem wam, że tym razem było warto. Jeśli nie jesteś masochistą/masochistką, nie czytaj tej recenzji chyba, że chcesz cierpieć dwa razy. Nie ukrywam, że mogą się tutaj pojawić pojedyncze spoilery.
Jak runda trzecia wypada miernie, to czwarta powaliła na kolana i zmiażdżyła. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się praktycznie 90% wątków z książki jakie zostały poruszone. W tej części autorka stanęła na wysokości zadania.
Im bliżej końca, tym więcej wątków się wyjaśnia, jednak w ich miejsce pojawiają się kolejne niewyjaśnione sprawy i tajemnice. Można powiedzieć, że tworzenie sekretów i intryg oraz dramatycznych scen to domena autorki, niestety nie wiem tylko czy na korzyść wrażliwych serc czytelników i czytelniczek.
W tym tomie udaje nam się bardziej poznać samego Nathaniela (w końcu), dowiadujemy się, dlaczego stał się taki, a nie inny i skąd wziął się pomysł walk i dlaczego nie mógł z nich zrezygnować. Zaczyna również powoli mówić o swoich uczuciach i emocjach, co momentami jest komiczne i wzruszające. Nie zabraknie oczywiście charakterystycznych dla tej pary scen, która nadal nie potrafi jasno określić swojej relacji, komicznych i sarkastycznych dialogów. Jednak nie tylko on się w tym tomie zmienia, zmienia się również Vic oraz Joseline i jej nastawienie do Nathaniela.
Jednak nie obędzie się tutaj bez zwrotów akcji czy tragicznych oraz drastycznych scen. Po długiej chorobie umrze mama jednego z bohaterów, a to nie koniec. Dodajmy do tego brutalny gwałt, wypadek(celowy), śmiertelne potrącenie (też celowe), wiadomość o chorobie bliskiej osoby, plus multum niewyjaśnionych spraw z dalekiej przeszłości jak i tej bliższej, które nie dają o sobie zapomnieć i zostawiają wiele niewiadomych. Do tego nagły powrót ojca Theo i Vic i ex Nathaniela, oraz powrót się Venom, Nixon oraz Brooklyn. Będzie się działo.
Przyznam, że tą część czytałam z wypiekami na twarzy i chłonęłam rozdział za rozdziałem, a autorka ani na chwilę nie pozwala czytelnikowi na nudę. W porównaniu do poprzednich części ta w mojej ocenie wypada najlepiej i jestem ciekawa, co się wydarzy dalej, bo zakończenie pozostawia niedosyt. Mam nadzieję, że wydawnictwo w niedługim czasie wyda kolejną część i nie każe czytelnikom i fanom długo czekać.