Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź wydawnictwa Jaguar wiedziałam, że muszę sięgnąć po tą książkę. W ramach mojego wyzwania postanowiłam wyjść ze strefy komfortu i czytać coś czego na co dzień nie czytam, jak i ponownie sięgnąć po fantastykę młodzieżową, którą kiedyś czytałam.
Lightlark jest jak powiew świeżości na rynku wydawniczym. Autorka stworzyła zupełnie nowy świat, który niczym nie przypominał mi dotychczas przeczytanych książek. Co 100 lat sztorm czyniący wyspę Lightlark niedostępną ustaje. Wtedy wszyscy władcy by ocalić swój lud od klątwy stają do Centennialu. Ich zadaniem jest złamanie klątwy. Jednak w trakcie trwania rozgrywek jeden z władców musi zginąć, a jak uda się złamać klątwę to razem z nim ginie jego królestwo.
Chociaż książka pisana jest z perspektywy głównej bohaterki to znajdziemy tutaj mnóstwo innych ciekawych postaci, które są bardzo istotne dla fabuły i albo je pokochamy, albo znienawidzimy. Ponadto pojawiają się magiczne istoty oraz przedmioty, które zostały stworzone na potrzeby fabuły.
Autorce udało się stworzyć porywającą fabułę pełną intryg, niepewności, strachu z wątkiem romantycznym. Dostałam to wszystko, czego oczekiwałam po tego typu historii, wszystko w odpowiedniej ilości, nieprzesadzone. Nie mogę doczekać się kontynuacji i mam nadzieję, że szybko wyjdzie również polskie tłumaczenie. Jestem ciekawa czy jesteście team Oro czy Grim.