Dobra, jestem boomerem. Gdy całe internety szalały na punkcie „Okrutnego Księcia” Holly Black ja byłam…no, nie wiem gdzie, ale nie tam gdzie wszyscy. Zobaczyłam, że jest nowa powieść autorki i pomyślałam, że dam jej szansę zaintrygowana tym, że jej książki albo ktoś kocha, albo nienawidzi. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Jaguar spędziłam kilka godzin w alternatywnej rzeczywistości.
Charlie, exzłodziejka układa sobie jakoś życie. Przędzie cienko, pracuje w barze i próbuje zaoszczędzić pieniądze na studia swojej siostry Posey. Ma chłopaka, Vince’a, który jest bardzo przystojny ale jednocześnie małomówny i bardzo wycofany. Tak naprawdę Charlie nic o nim nie wie, on o niej też, choć poznał ją od razu. Ponadto chłopak nie ma cienia i nie chce o tym rozmawiać. Pewnego dnia w pracy Charlie dochodzi do dziwnego incydentu, a po pracy natyka się na zmasakrowane ciało mężczyzny, który wcześniej był w barze. Natura Charlie nie pozwala jej przejść obok tego obojętnie. I wtedy ciąg wydarzeń sprawia, że Charlie dowiaduje się prawdy o swoim chłopaku i o sobie.
Muszę przyznać, że choć początkowo miałam trudności z wygryzieniem się w fabułę, to potem nie mogłam oderwać się od książki. Charlie jest bardzo inteligentną i silną kobietą, taką, którą lepiej mieć po swojej stronie. Gdy jej cień się budzi, ona nie traktuje tego jako dar, a gdy przychodzi właściwa chwila pozbywa się go, aby nie stać się bezbronnym celem. To powieść, gdzie mroczne legendy o cieniach nabierają kształtów i zaczynają żyć.
Takie Urban Fantasy to ja rozumiem – świetna fabuła, doskonała bohaterka, mroczny, przyprawiający o dreszcze klimat. Oj, spodobała mi się ta Holly Black!
Wiele osób poprzednim książkom zarzucało nieudane tłumaczenie. Niestety i tutaj spotkamy trochę błędów, polegających głównie na dziwnej składni, literówkach czy jakichś randomowych słowach wklejonych w zdanie, gdzie nie powinno ich być. Nie utrudniało to czytania, ale na pewno było irytujące. Pytanie czy to wina tłumaczenia czy raczej niedokładnej redakcji i korekty? Trudno stwierdzić.
Sama powieść niesamowicie mnie wciągnęła i teraz czuję się zachęcona, by spróbować innych tytułów autorki. Ze względu na błędy pomyślę jednak o przeczytaniu w języku angielskim, by uniknąć ewentualnych problemów ze zrozumieniem tekstu.
Mimo wszystko polecam wam bardzo „Księgę Nocy”, to historia, która was wciągnie w swoje mroczne zakamarki!
Monika Banaszyńska
Książka otrzymana w ramach współpracy z wydawnictwem.
