Przeglądając zapowiedzi Fabryki Słów na początku tego roku, od razu zauważyłam nazwisko, które zna każdy szanujący się fan polskiej fantastyki – Andrzej Pilipiuk. W mej ignorancji odnośnie znaczenia tytułu zajarałam się niczym znicz olimpijski i blisko pół roku czekałam na „Przetainę”. Było warto?
Dave mieszka w Tess i cierpliwie oczekuje dnia, gdy Ana, jego ukochana, podejmie decyzję, czy zostać kapłanką, czy żoną Dave’a. A chłopak trzeba przyznać, choć jest prosty i pracowity, jest także bardzo inteligentny i pragmatyczny. Zawsze można na nim polegać, a on wyżej ceni sobie dobro jego bliskich niż własne. Od Olejarza zabiera Tyrę, trzynastolatkę, która przywędrowała od ludzi z plemienia Brązowych Koszul, aby w mieście znaleźć swoją rodzinę i zostać dziewczyną z miasta. Rodzina Dave’a przygarnia Tyrę, a ta staje się członkiem ich rodziny. Pewnego dnia arcykapłan prosi Dave’a, aby udał się z ważną misją tam, gdzie od setek lat nikt z jego ludu nie dotarł. Obawia się czyhającego na ich plemię zagrożenia. Chłopak czuje, że od tej misji wiele zależy, dlatego wyrusza w długą i niebezpieczną podróż wraz z kompanią.
Polecam tę książkę, ale nie każdemu. Tak, to fantastyka z ciekawy uniwersum i świetnymi bohaterami, ale jednocześnie długa, żmudna podróż, podczas której autor daje nam poznać swój świat i bohaterów.
Monika Banaszyńska
Książka otrzymana w ramach współpracy z wydawnictwem.
