Polacy nie gęsi

Recenzja: A.F. Steadman”Skandar i widmowy jeździec”

“Skandar i widmowy jeździec” to kolejna książka z cyklu. Tak jak poprzednio również i tym razem miałam przyjemność przeczytać tę książkę dzięki uprzejmości wydawnictwa Poradnia K. Za co bardzo dziękuje, chociaż wyrosłam już trochę z takich historii, ale od początku. 

Skandar zaczyna drugi rok nauki w Orlim Gnieździe (czy wspominałam już, że kojarzy mi się to z Pieśnią Lodu i Ognia?). Został teraz gniazdownikiem i chociaż udowodnił, że ma serce po właściwej stronie, to nadal wielu ludzi jest przeciwko niemu, a zwłaszcza jeźdźcy srebrnych jednorożców (najbardziej wpływowa frakcja). W końcu jest jednym jeźdźcem jednorożców władającym żywiołem ducha, który został dopuszczony do nauki. Nie pomaga również fakt, że jego matka jest Tkaczką, czyli najgroźniejszym jeźdźcem na wyspie. Na szczęście o tym wiedzą tylko jego najbliżsi przyjaciele, bo gdyby dowiedzieli się o tym srebrni jeźdźcy byłoby po nim. Na wyspie zaczynają dziać się dziwne rzeczy, ktoś zabija dzikie jednorożce, które przecież są nieśmiertelne. Oczywiście podejrzenia padają od razu na Skandara, albo na Tkaczke, którzy jako jedyni posiadają moc zabicia innego jednorożca. Jednak coś w tym wszystkim jest nie tak, a wyspa zaczyna się mścić. Żywioły sieją coraz większe zniszczenie,  i jeśli tak dalej pójdzie, wyspa zniszczy sama siebie. Jedyna nadzieją jest znalezienie kości królowej jednorożców. Czy Skandar i jego przyjaciele uratują wyspę, a może nastąpi rozłam w grupie i już nic nie będzie takie samo? Nie zapominajmy również o siostrze głównego bohatera, która zawsze marzyła, by móc zostać jeźdźcem i teraz zostaje wplątana we cały ten zagmatwany świat. Czy uda jej się spełnić swoje marzenia? Czy faktycznie ktoś posiada moc odnalezienia tego właściwego jednorożca?

Druga część o przygodach nastolatków nie zachwyciła mnie, dokładnie tak jak pierwsza. Jest trochę zagmatwana, wiele rzeczy zostało wciśnięte na siłę. Autorka inspirowała się innymi książkami młodzieżowymi i to widać, ale przez to wyszło to raczej przeciętnie. Gdyby autorka zainspirowała się mitami czy legendami wyszłoby by o wiele lepiej, ale cóż, może gdy zdobędzie doświadczenie. Książka jest przyjemna, a chwilami nawet potrafi być wciągająca, ale te krwiożercze jednorożce mnie nie przekonują. Co podobało mi się w tej książce to fakt, że wiele mówi się o sile przyjaźni i mylnym pierwszym wrażeniu, trochę jak w HP. 

Podsumowując poleciłabym tę przygodę nastolatkom, albo komuś kto jeszcze nie do końca odnajduję się w fantastyce i chce zacząć od czegoś prostego.

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *