“Sydonia. Słowo się rzekło” to powieść historyczna fabularyzowana, wydana przez wydawnictwo Zysk, któremu dziękuje za możliwość przeczytania.
Książka jest przepięknie wydana, dodatkowo na początku książki znajduję się drzewo genealogiczne ostatnich Gryfitów, a na końcu mapa Pomorza. Gdyby ktoś nie wiedział, było to osobne Księstwo nie wchodzące w skład Rzeczpospolitej.
Poznajemy Sydonię jako młodą dziewczynę, przebywającą na dworze Gryfitów. Jest kobietą trochę zadziorną, mającą własne zdanie, a przede wszystkim potrafiącą myśleć samodzielnie, a przecież “kobieta myśląca samodzielnie myśli niewłaściwe”. Gdy jeden z książąt prosi, aby została jego żoną, nie wie co ma myśleć. Niestety książę nigdy słowa nie dotrzymuje.
Po śmierci matki wraca w rodzinne strony, ale chociaż ma nadzieje, że to jej wybawienie – nie może się bardziej mylic. Od tej chwili zaczynają się jej problemy. Ojciec zmarł wiele lat wcześniej, a brat no cóż… Sydonia pragnęła tylko godnego życia dla siebie i siostry, jak przystało na szlachcianki, a zamiast tego musiały tułać się po rodzinie. Wtedy to Sydonia wpadła na pomysł by wytoczyć bratu proces. Procesuje się niemal przez całe życie ze swoim bratem, a także z jego spadkobiercami oraz kuzynem, który okazał się jej zgubą. Autorka celowo ukrywa przed nami różne fakty z jej życia, by pod koniec powieści powoli je nam przedstawiać. Jest to zabieg mający czytelnika zmusić do czytania. Czy skuteczny? Jak najbardziej. Chwilami nie mogłam oderwać się od tej książki, chciałam więcej i więcej.
Sydonia była kobietą, która z powodzeniem poradziłaby sobie w naszych czasach. Chociaż nie miała łatwego życia, nigdy się nie poddała i do ostatniej chwili miała nadzieję na odmianę swojego losu. Musiała nauczyć się rzeczy, które normalnie wykonywałaby służba. Prowadziła gospodarstwo domowe, znała się na ziołach, a do tego była głodna wiedzy. Nic więc dziwnego, że kiedy stała się zbyt niewygodna, ktoś oskarżył ją o czary. Tak radzono sobie kiedyś z kobietami. Czasem chciałabym cofnąć się w czasie, ale wtedy przypominam sobie, że skończyłabym dokładnie tak jak Sydonia i chyba wolę zostać tu, gdzie jestem.
Dzięki Elżbiecie Cherezińskiej legenda o Sydonii obudziła się na nowo i będzie z nami żyła jeszcze przez wiele, wiele lat. Nie tylko na Pomorzu. Historie tak silnych kobiet zawsze mnie inspirowały, tym razem nie mogło stać się inaczej. Jeśli jesteś kobietą i choć trochę interesujesz się historią, a zwłaszcza takimi kobietami jak Sydonia, zdecydowanie to książka dla Ciebie. Natomiast jeśli jesteś mężczyzną powinieneś to przeczytać ku przestrodze, bo “Słowo się rzekło” i jeśli go nie dotrzymasz, możesz skończyć jak Gryfici.