Polacy nie gęsi

Recenzja: Stephanie Garber „Caraval”

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Poradnia K miałam przyjemność zapoznać się z tą popularną trylogią. Tytułowy Caraval to gra, która toczy się nocą, a to, co dzieje się w trakcie rozgrywek, zaciera granicę między iluzją a rzeczywistością.

Głównymi bohaterkami są siostry Scarlett i Donatella. Starsza z sióstr od najmłodszych lat była zafascynowana Legendą, tajemniczym twórcą legendarnych rozgrywek i regularnie pisywała do niego listy. Nigdy jednak nie spotkała się z odpowiedzią. Pisząc jeden z ostatnich listów, w którym informuje o planowanym zamążpójściu, również nie sądzi, że spotka się on z odpowiedzią Legendy. Odpowiedź jednak nadchodzi i dziewczyna dostaje potrójne zaproszenie na Caraval. Z pomocą nieznajomego żeglarza, w tajemnicy przez sadystycznym i brutalnym ojcem, rusza na swoją przygodę.

Na początku warto zaznaczyć, że ta trylogia to debiut autorki. Przyznam szczerze, że na swoim koncie mam lekturę wielu debiutanckich powieści i niestety większość z nich bywała mierna. Tutaj natomiast byłam pozytywnie zaskoczona. Do popularnej trylogii podchodziłam z lekkim dystansem (mimo że roi się od zachwytów nad nią). Dopiero po lekturze „Baśni o złamanym sercu” postanowiłam przeczytać kultową trylogię.

„Caraval” to jedna z tych historii, które są zarówno lekkie i baśniowe, jak również  pokazują, jak brutalna może być rzeczywistość. Natomiast sama fabuła została tak poprowadzona, że czytelnik nie ma pewności, z jakim zwrotem akcji bądź intrygą będzie mieć do czynienia w każdym kolejnym rozdziale. Ba, zamiast odpowiedzi to pojawia się więcej niewiadomych niż wyjaśnień.

Siostrzana więź i miłość według mnie są tutaj głównym wątkiem, w ramach którego toczy się cała akcja, a tłem dla tej akcji są rozrywki dziejące się w trakcie Caravalu. Chociaż na drodze starszej z sióstr pojawia się trzech mężczyzn, to żaden z nich nie jest w stanie wpłynąć na siłę siostrzanej więzi. Pojawiają się tutaj romantyczne wątki, jednak nie są one jakoś mocno zaznaczone, a ich pojawienie się w książce jest bardziej symboliczne. Jeśli szukamy książki dla nastolatki, która zakochała się w sadze „Zmierzch” czy „Igrzyska Śmierci”, to na pewno ta seria skradnie jej serce.

Jeśli szukacie lekkiej i wciągającej lektury, to ta zdecydowanie do takich należy. Chociaż nie jestem grupą docelową, to przyznam, że dobrze bawiłam się podczas lektury, a książkę przeczytałam w niecały dzień.

Zakończenie daje dużo wyjaśnień,  pojawiają się jednak kolejne pytania, na które mam nadzieję otrzymać odpowiedzi w drugim tomie. A ten planuję przeczytać już niedługo!

„Pamiętaj, to tylko gra…”

Najnowsze wpisy

Znajdź nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *